Robb Flynn z Machine Head w wywiadzie dla Worcester Telegram & Gazette powiedział m.in.:
"Gdy miałem 14 lat dorastałem w złotej erze thrashu. W Los Angeles muzycy zachowywali się jak gwiazdy rocka, natomiast w Bay Area byli oni bardziej dostępni. Gdy pierwszy raz zobaczyłem Jamesa Hetfielda szwendał się on wokół sceny. Mogłem podejść do niego, poprosić o autograf i pogadać. Na młodym chłopaku robiło to nie lada wrażenie. To jest ten duch, którego chcemy zachować."
Także Robb Flynn w wywiadzie dla The Metal Forge tak porównał najnowszą płytę Machine Head:
"Chcieliśmy mieć coś na miarę 'Paranoid' Black Sabbath czy 'Master Of Puppets' Metalliki. Ten właśnie album Metalliki stał się naszym celem. Nie oznacza to, że pisaliśmy ten album aby pokazać Metallice jak powinien być napisany, czy też abyśmy to my byli kolejną Metalliką. Nikt nie będzie kolejną Metalliką. Chcieliśmy być kolejnym Machine Head. Chcieliśmy nagrać album, którym byłby tak samo wpływowy, miał tą samą moc, epicką wspaniałość i ponadczasowość jaką ma metallikowy 'Master Of Puppets'. To było jeden z wielu zamierzeń, jakie kierowało nami przy tworzeniu naszego ostatniego albumu."
Tak natomiast skomentował fakt zagrania przed Metalliką na Wembley w Londynie gitarzysta Machine Head - Phil Demmel:
"Holy Crap!!! Gigantyczna wisienka ozdobi nasze ciasto, jakimi są festiwale w Europie - będzie to koncert przed Metalliką na stadionie Wembley. Ktoś robi sobie z nas jaja? Nie śmieliśmy nawet zapytać o lepszą końcówkę naszej niesamowitej przejażdżki po Europie niż granie z naszymi braćmi z Bay Area w tym legendarnym miejscu. WOO HOO!!!"

I na koniec wpis Robba Flynna z oficjalnej strony Machine Head ( machinehead1.com ):
"[supportowanie] Metalliki na stadionie Wembley - kooooooleś!? KOOOOOOleś!?!?!? Co za honor. Oklaski, [dostało nam się to] w ostatniej chwili. Ale żeby być szczerym, myśleliśmy, że być może ten koncert nie będzie w porządku, ponieważ zostaliśmy dokoptowani tak późno, nasi fani mogli mieć już plany na ten dzień, itd. Ale o mój Boże, koleś. [...]
Mastodon rządziło, zresztą jak zawsze. Ale Metallica, człowieku, Metallica... koleś... byli nie do ruszenia tej nocy. Widziałem wcześniej kilka ich słabych występów, ale człowieku, tej nocy oni chodzili po cholernej wodzie. Co za wibracje. Setlista: nienaganna. Przekomarzanie się pomiędzy kawałkami: komiczne. Tłum śpiewający 'la-da-da-da' - fragment jedynego kawałka z płyty po Black Album [Memory remains]... brzmiał wciąż przez dwie minuty kiedy już skończyli grać ten kawałek... wstrząsające człowieku... cholernie wstrząsające.
Hetfield wpadł też do naszej garderoby i powiedział, że kręci go 'The Blackening' [ostatni album Machine Head]. 'Jest tu trochę epickiego gówna' - jak to powiedział to mój mózg eksplodował. Dym wyleciał uszami i wogóle... pełny ogień.
Afterparty to jedno wielki picie. Główna atrakcją było jednak wspólne gadanie z Larsem po imprezie. Popijanie mało wyszukanych alkoholi i wyciąganie z jego mózgu samych smaczków o thrashowej erze, o której wydawało mi się, że coś wiem. Z Larsem, Adamem [Duce] i małą grupką innych kolesi przez prawie godzinę opowiadaliśmy o wszystkim od Diamond Head (Lars był z nimi w studio gdy nagrywali 'Am I Evil?'), poprzez Motorhead, Dave Mustaine'a, sprawę Napstera, Exodusa, Baloffa, Cliffa, o tym co siedziało w ich głowach gdy nagrywali Master Of Puppets, kto był wówczas ich rywalem, o tym jak pierwszy raz ich zobaczyłem, co sądzi o Slayerze... koleś, byłem nastrojony na odbiór całej historii Metalliki i to przyniosło efekty bo Lars wylewał wszystkie brudy."
Machine Head przed Metalliką na Wembley:
ToMek 'Cause We're Metallica AeroMet |