Escape From The Studio ’06 – Anglia, Donington, 10.06.2006
Donington Muthafucka!
... w końcu jestem, wtrącam się w pracę Jeffa [admin MetOnTour ], bo to PIEPRZONE DONINGTON MUTHAFUKKKKKAAAAAA, PIEPRZONE brytyjskie DONINGTON (te słowa wypowiadać się powinno w stylu Steva Carella z filmu 'The 40 Year Old Virgin'). Jestem pieprzonym anglikiem i cokolwiek by nie powiedzieć, to jest TEN rockowy koncert Europy. Chce powiedzieć, że może być lepsze miejsce ale prestiż i mistyczność otaczająca Donington po prostu sprawia, że jest to miejsce specjalne (ssshhh, wiem że teraz mowi się Download, ale ja wolę mówić DONINGTON MUTHAFUKKKKKKKAAAAAAAA), nawet po zmęczeniu jakie jest moim udziałem po locie [nad Atlantykiem] cieszę się, że Anglia wygrywa.
Co mogę powiedzieć? Po pierwsze Lars się pojawił. Zwycięstwo. Fantastyczny news. Był tu, śmiał się, żartował, przywitał z edytorem jego So What! magazynu, mam na myśli – to zajebiste!!! I wiecie co? Każdy tutaj jest naprawdę CHOLERNIE S-Z-C-Z-Ę-Ś-L-I-W-Y, o czym oczywiście muszę napisać. Poważnie, atmosfera jest podniosła.
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem sławną oponę DONINGTON MUTHAFUKKKKKKAAAAAA (wiesz, tego wielkiego bękarta, do którego skrada się od tyłu, żeby zdobyć jakiekolwiek zdjęcie z DONINGTON MUTHAFUKKKKKKA) czy też znak 'moshers will be ejected' [skaczący zostaną wyrzuceni] nad vanem sprzedającym lody dla upodobnionych do Cradle Of Filth, wiedziałem że Donington (prawie zapomniałem o MUTHAFUKKKKKKA) będzie rockował jak zawsze.
Zazwyczaj mówi się, że środek nocy jest najcięższym momentem, dla grających... dzieciaki są zmęczone a chcą jeszcze oszczędzić trochę energii na ostatnią noc... jeśli to prawda to dzieciaki tu na DONINGTON MUTHAFUKKKKKKA musiały mieć 70 tysięcy świrniętych napojów energetycznych. A w momencie, gdy Metallica rozpoczęła granie „Mastera”, tak dokładnie jak tylko można wykonać na żywo nagrany już album, żadna z głów się nie wahała, żadna pięść nie cofnęła, nie, a nawet więcej, podkręciło ich to, i trwało tak aż do ostatniego kawałka. Tak właśnie jak powinno.
Ponieważ niemal nie spałem przez ostatnie 48 godzin, pozwólcie że powiem tylko, że Z BIEGIEM CZASU JEST CORAZ LEPIEJ, BARDZIEJ BOGATO, LEPIEJ I SILNIEJ NIŻ TYSIĄĆ SAMSONÓW... nawet wszędobylski pył DONINGTON MUTHAFUKKKKKKA, który jest powodem kilku dziwnych alergii Jamesa, nie potrafi zdusić parowego młota koncertu.
Ale zanim ktoś usiądzie i zacznie myśleć ”ech, on nigdy nie powie, że oni to gówno”, wiecie co? Macie RACJE! Nigdy nie powiem, że Metallica ssie, ponieważ, hm, TO NIEPRAWDA. ONI RZĄDZILI DZISIEJSZEGO WIECZORU, połączyli zabawę i chichoty z kopnięciem i ciężkim, ciężkim graniem, a całość opakowali w chrupiące, błyszczące opakowanie metalowej magii.
Miło jest wiedzieć, że oni nie tylko grają, ale że grają z wielkim, bananowym uśmiechem na twarzach. Szczerze, to jest o tyle fajne, że oni nie byli na trasie od bardzo daaaaaaaawna, a dzisiejsze wieczorne DONINGTON MUTHAFUKKKKKAAAAAAA wystąpienie było klasyką, klasycznym DONINGTON MUTHAFUKKKKKAAAAAAA koncertem, do tego stopnia, że powinno być brane za punkt odniesienia.
Steffan, SW! Editor
tłumaczenie: ToMek
|