Escape From The Studio ’06 – Włochy, Imola, 17.06.2006
autor: Francesco [post na forum Metallica.com ] tłumaczenie: ToMek
Heineken Jammin Festival
Thanks to Marmetal from Poland for pointing out that I forgot to add Roam to the setlist. Cheers!
Bez snu, za to szczęśliwy jak dziecko. Już czwarty raz mam okazję zobaczyć tych kolesi i muszę przyznać, że za każdym razem jest jak po raz pierwszy. Trochę żałuję kapel, które grały przed nimi, bo jacyś idioci rzucali w nich czym tylko się dało. Przepraszam.
Cały dzień był magicznym rytuałem. Oczekujesz. Na co? Na METALLIKĘ!!!!!! Chwilę po tym, jak rozbrzmiewa Ecstasy Of Gold adrenalina zaczyna narastać, wszyscy dookoła wpadają w szał, świat się zmienia, każdy obecny jest tu aby się dobrze bawić i wyzwolić o coś... Wydawało mi się, że w Imoli było kurewsko gorąco tego dnia, ale gdy Metallica zaczęła grać, tuż po meczu Włochów z USA, temperatura jeszcze bardziej się zwiększyła. W Picie wszyscy szaleli.
Koncert otworzył Creeping Death, wykrzykiwane “die” było naprawdę głośne. Ale pierwsze atrakcje rozpoczął „New Song“ – bardzo ciężki kawałek, jak zapowiedział James. Podwójna stopa, solówka, po raz kolejny skopali nasze tyłki. Później był Unforgiven i James śpiewający ten utwór jak za dawnych czasów.
Następnie światło zgasło, zaczął się Master Of Puppets a tłum oszalał... potem Leper Messiah razem z Disposable Heroes i Orionem. Heavy metalowy sen stał się faktem dzisiejszego wieczoru. Dorastałem na tych kawałkach. Wykrzykiwaliśmy imię Cliffa Burtona podczas Oriona, nie żeby lekceważyć Roberta, ale wyobrażaliśmy sobie, że gra dla nas Cliff, jak powiedział James, niech Bóg ma go w swojej opiece. Ale trzeba też przyznać, że solo Roberta było znakomite... może i dziwnie się rusza, ale jest znakomitym basistą.
Ostatki koncertu to klasyki odśpiewane głośno przez wszytskich. Co mogę powiedzieć? to był wspaniały wieczór dla wszystkich kochających muzykę. O tym, że Metallica kocha muzykę można się było przekonać widząc ich zabawę, Kirk uśmiechał się przez cały czas, Lars – mały chłopiec skopał nas twardym graniem... wow, podwójna stopa... chłopie! Straciłem gardło, powoli kończy się tu we Włoszech noc, ale jedno jest pewne – to jedyne w swoim rodzaju wydarzenie na zawsze pozostanie w moim sercu. Dzięki kolesie, do zobaczenia w następnym roku, z nowym albumem co nie?
overkill.pl
 |